Proszę o modlitwę jak o deszcz. Niech spadnie i oczyści, zmyje co niedobre, odrodzi na nowo. Na dobre.
Niech nic już nie będzie a tylko początek. Boli, że coś już minęło ale tak musi być. A może w początku zawrze się to co już było? Nadzieja.

„Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka-to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz”

I w Krakowie spadł deszcz:)